Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 października 2012

Całkiem inna historia cz.3.5


Wyszła pośpiesznie i udała się bezpośrednio do pokoiku dla gości,który mieścił się na końcu korytarza, drzwi były zamknięte ale nie na klucz.

Otworzyła je delikatnie wsuwając głowę do środka zawołała go po imieniu lecz nie otrzymawszy odpowiedzi postanowiła wejść do środka.

Pokój cały tonął w mroku, Michael leżał na łóżku poruszając się niespokojnie, podeszła wystraszona do łóżka nie rozumiejąc co się tu dzieje.

-Michael zawołała. Co ci jest?

Michael nie odpowiadał rzuciła krótkie spojrzenie na jego twarz -spał; Michael mówi przez sen! Pomyślała.

-Nie ,nie odchodź- powiedział ledwo słyszalnym głosem, Lisa zbliżyła się do niego aby zrozumieć co mówi, jego czarne długie włosy opadały w nieładzie kilkoma kosmykami na twarz.

-Nie oddalaj się .... chociaż nic już się nie da zrobić, proszę nie odchodź!

Lisa obserwowała z przerażeniem ,że cierpi- ktoś coś mówił w jego sennym koszmarze a on prosił aby tego nie robił.

-Michael obudź się !-zawołała -Michael!!!

Natychmiast otworzył zdziwione oczy i lisa odsunęła się trochę wystraszona jego reakcją. Spojrzał raz w jedną raz w drugą stronę a następnie zerknął w jej stronę.

-Śnił ci się koszmar,usłyszałam twoje krzyki , zdecydowałam cię obudzić-przykro mi wiedziała jak bardzo nie lubi jak się go budzi kiedy udaje się mu zasnąć.

-Dziękuję -odpowiedział nie ruszając się-przepraszam, że cię wystraszyłem.






niedziela, 3 kwietnia 2011

Całkiem inna historia cz.3.4

-Już czujesz się lepiej zapytał siadając wygodne w fotelu przed telewizorem?

- Tak ,dziękuję z pomoc przy dzieciach –odparła Lisa

-Wiesz, że je uwielbiam, to cudowne dzieciaki odpowiedział szczerze …Bardzo za nimi tęsknię.

-One także za Tobą tęsknią bardzo wyznała ze smutkiem, Benjamin chce abym mu co wieczór czytała bajki tak jak to zwykle robiłeś Ty, czasami jest trudno z tyloma obowiązkami które mam i na dodatek jestem sama ale staram się to robić aby ta cała sprawa nie wpływała na niego jeszcze bardziej.

-Wiem , opowiadał mi o tym powiedział mi także ,że nie czytasz zbyt dobrze bajek –odpowiedział uśmiechając się- podziwia Twój wysiłek jaki wkładasz w to ale zasypiasz zanim zdążysz doczytać do końca.

-Tak ci powiedział –zapytała oburzona słowami swojego dziecka

-Nie obwiniaj go ,wiesz ,że zasypiasz- uśmiechnął się Michael z tym samym ciepłem na twarzy którego Lisa myślała ,że nie ujrzy nigdy więcej ale nie mogła się oszukiwać ,uśmiech nie był dla niej tylko dla Benjamina.

-Myślę ,że pójdę się położyć-odrzekła szybko Lisa

-Chciałbym zapytać czy nie będzie żadnego problemu jeśli papiery rozwodowe podpiszę kiedy wrócę z Londynu? zapytał z zakłopotaniem Michael.

-Nie –pośpieszyła z odpowiedzią na jego pytanie Lisa, rozumiem ,że jesteś zajęty możemy z tym poczekać udawała obojętność

-Wylatuję jutro o 13.00 odpowiedział

-Ah…,ok. dobrze Lisa nie wiedziała co powiedzie aby ukryć uczucie smutku które ją ogarniało, wiedziała ,że ten moment nadejdzie ale jej serce było tak uparte im bardziej się starała zaakceptować ,że między nimi wszystko skończone nie umiała się z tym pogodzić –dziękuję za wszystko odpowiedziała!

-Idź się połóż ,nie musisz mi za nic dziękować zbliżył się pocałował ją w czoło z taką delikatnością aby jej nie dotknąć- obiecaj mi ,że zadbasz o siebie i będziesz się dobrze odżywiać

-Obiecuję , odpowiedziała na krawędzi płaczu zdając sobie sprawę ,że dla niego to też nie jest łatwa sytuacja.

-Dobranoc!

-Udanej podróży –odpowiedziała i odeszła do swojego pokoju .

Położyła się tak szybko jak mogła , kosztowało ją dużo aby zasnąć mając Michaela tak blisko i nie mogąc go dotknąć, wiedząc ,że gdy jutro wstanie już go tu nie będzie.
Chociaż minęły tylko 3 dni odkąd przyjechał , te wszystkie miesiące w których byli w separacji i wystarczyły 3 krótkie dni aby ponownie przyzwyczaiła się ,ze ma go blisko siebie, w końcu zdecydowała się wstać z łóżka i napić się trochę wody i pospacerować mając nadzieję ,że uda się jej szybciej zasnąć.

Wyszła z pokoju , wszędzie było ciemno i w ciszy weszła do pokoju Danielle i Benjamina aby sprawdzić czy wszystko w porządku ,gdy nagle usłyszała głos który coś mówił z desperacją ale nie mogła zrozumieć co .

Wyostrzyła słuch i zdała sobie sprawę ,że był to głos Michaela, coś mu się stało…. cdn

piątek, 10 września 2010

Całkiem inna historia cz.3.3

-Lekarz był, aby cię zbadać z powodu twojego zasłabnięcia Maryann powiedziała, że przez te wszystkie dni źle się odżywiałaś.

-Nie twoja sprawa –odburknęła zła Lisa

Lisa, proszę nie zachowuj się jak rozkapryszona dziewczynka powtórzył ponownie Michael, dzięki Bogu byłem w Los Angeles i mogłem szybko przyjechać, dzieci były wystraszone i Maryann nie wiedziała, co robić.

-Chcę abyś poszedł sobie Michael, proszę odpowiedziała Lisa była wciąż na niego wściekła, widząc się z nim twarzą w twarz wciąż odczuwała tą miłość w sercu do tego nieczułego faceta i było jej z tym jeszcze ciężej.

-Zadzwoniłaś do mnie oskarżając o rzeczy, których nie zrobiłem gdybyś przeczytała, kto napisał tę notkę zaoszczędzilibyśmy sobie oboje wstydu i tej niemiłej rozmowy, która miała miejsce wyjaśnił Michael ty sama któregoś dnia mi powiedziałaś, że nie wierzysz w ani jedno słowo tego zarozumialca.

Pokazał jej notkę i przeczytawszy nazwisko tego, kto to napisał chciała, aby ziemia się zapadła, podniosła się na tyle ile mogła. Potrzebowała zostać sama nie umiała znieść bliskości Michaela tak długie spanie osłabiło ją tak mocno, że jak gwałtownie się poniosła zaczęło się jej kręcić mocno w głowie gdyby nie Michael, który widząc, co się dzieje szybko podbiegł, aby ją złapać upadłaby na podłogę.

-Jesteś bardzo osłabiona, będzie lepiej jak wrócisz do łóżka wziął ją na ręce i położył do łóżka niczym lekkie piórko.

-Zaraz poczuje się lepiej antybiotyki trochę mnie osłabiły, ale jestem pewna, że to nic takiego.

-Jesteś bardzo chuda musisz lepiej się odżywiać poradził jej siadając ponownie obok niej; był ubrany w jedne z tych czarnych spodni i białą prostą koszulę, nie praca była teraz najważniejsza jak to dziwnie brzmiało przeleciało Lisie przez głowę. Na dodatek w powietrzu unosił się zapach wody perfumowanej, którą mu kupiła na urodziny rok temu.

-Przestań mnie krytykować, dobrze! Powiedziała z nadzieją w głosie Lisa wszystko będzie dobrze tylko daj mi spokój i zostaw mnie samą.

-Lisa dość wybuchnął Michael! Twojej mamy nie ma, Maryann musi wracać do siebie a dzieci są bardzo podenerwowane, nie zostawię cię tutaj samej i na dodatek chorej, aby tylko spełnić kaprys rozpieszczonej dziewczynki. Zostanę tutaj aż nie poczujesz się lepiej i nie rozmawiajmy o tym dalej gdyż jest to bezcelowe. cdn...

środa, 28 lipca 2010

Całkiem inna historia cz.3.2

Rano wstała tak jak każdego dnia, aby pożegnać Danielle i Benjamina, którzy wychodzili do szkoły. Usiadła, aby przejrzeć prasę w trakcie śniadania i po zażyciu lekarstw zobaczyła w jednej z gazet informację na temat Michaela Jacksona, w której opowiadał niezliczoną ilość rzeczy o niej i to w takiej formie, że nawet ona sama nie była w stanie tego powtórzyć.

Wystarczyła ta mała chwilka, rzut okiem na artykuł, aby doprowadziło ją to do szału, nie analizowała nawet tego, że ta informacja pochodziła z jednego z brukowców, którymi tak gardziła, zamieszczony artykuł był wstrętny nie doczytała nawet, kto był jej autorem gdyby to zobaczyła nie uwierzyłaby w ani jedno słowo napisane przez ta osobę.

Podniosła słuchawkę i wykręciła prywatny numer Michaela do Neverlandu, kiedy odebrał wściekłość wzięła górę do tego stopnia, że nie pozwoliła mu dojść do słowa, z żalem wyrzuciła z siebie wszystko, co miała do powiedzenia na temat tego, co przeczytała w gazecie nie wykluczając obraźliwych słów pod adresem Michaela nie zwracając uwagi na jego próby uspokojenia jej.

Odłożyła słuchawkę i się rozłączyła rozpaczliwie płacząc, pracownicy próbowali ją uspokoić do momentu przybycia jej asystentki.
Wyczerpana płaczem zasnęła twardy snem nie zdając sobie sprawy ile czasu spała do momentu, kiedy usłyszała z oddali znajomy głos.

-Lisa, słyszysz mnie? Pytał głos z wyczuwalną troską-Lisa, proszę odpowiedz.

Nie mogła mówić była oszołomiona i bardzo zmęczona otworzyła oczy i zdała sobie sprawę, że zapadła już noc; pomału odzyskiwała świadomość. Nie rozumiała, co się stało jedyne, co było oczywiste to, że Michael siedział na brzegu jej łóżka i to nie były halucynacje.

-Co Ty tu robisz? –zapytała podnosząc się

-Dzwoniła do mnie twój asystentka, aby powiedzieć, że od południa śpisz i jeszcze się nie obudziłaś oraz, że twoja mama wyjechała z miasta-wyjaśnił Michael.

-Czuję się dobrze –powtórzyła Lisa –a teraz idź sobie!

-Nie pójdę –odmówił Michael, jesteś osłabiona i nie zostawię cię samej

-Zawsze mnie zostawiałeś samą-zarzuciła mu z bólem, -nie rozumiem, po co teraz chcesz się o mnie troszczyć, poza tym brakuje mi tylko snu nic więcej.

-Nie brałaś nic na sen?- zapytał Michael

-Nie mam tego w zwyczaju i nie zamierzam zacząć brać niczego, gdzie są dzieci?

-Śpią –odpowiedział Michael cdn.....

poniedziałek, 31 maja 2010

Całkiem inna historia cz.3.1

Kolejka dotarła do stacji zoo-miejsca które Lisa kochała szczególnie;była zafascynowana egzotycznymi zwierzętami tak samo jak Michael i od momentu przeprowadzki do Neverlandu zajmowała się ratowaniem zwierząt chorych i okaleczonych oraz szczególnie dbali wraz z Michaelem o zagrożone gatunki.

Poprosiła Willa aby się zatrzymali,wysiadała z wagoniku, spacerowała po całym zwierzyńcu pozdrawiając wszystkie zwierzęta które mijała po drodze;większość z nich przebywała w swoich klatkach lub na terenach wyznaczonych tylko dla danego gatunku.

Usiadła na ławce niedaleko słonicy Gipsy i jej potomstwa.
Pomimo tak późnej pory wszystko wokół było takie spokojne jeden z pracowników przechodząc nieopodal pozdrowił Lisę machając rękę, odwzajemniła pozdrowienie.
Michael był taki dobry dla wszystkich pracowników z rancza, dzieci, które przyjeżdżały tutaj na koniec tygodnia mogły cieszyć się tymi wszystkimi rzeczami nie płacąc ani 1$.

Bardzo dużo ją kosztowało spełnienie ostatniej woli Michaela w stosunku do tego rancza, gdyby to zależało od niej sprzedałaby je i zostawiła to wszystko za sobą-ból był zbyt wielki, ale miłość do Michaela była silniejsza dodając jej odwagi w tym, co on kiedyś robił w stosunku do rancza i co zarazem tak go uszczęśliwiało.
Księżyc świecił na niebie, podczas, gdy sznur ptaków przelatywał nad drzewami dokładnie tak jak tamtej majowej nocy, kiedy niespodziewanie zaszła w ciążę z Princem.

Jej małżeństwo się sypało, było coraz gorzej każdego dnia. W dniu, w którym podpisała dokumenty wnosząc o rozwód Michael zachorował i trafił do szpitala, kiedy Lisa odwiedziła go znowu zaczęli się kłócić do tego stopnia, że Michael wyrzucił ją z pokoju.

Lisę bardzo to wszystko bolało, bo wiedziała, co było powodem jego słabości, nie widzieli się przez wiele tygodni, ale wiedziała o wszystkich jego ruchach.
Rozwód był już prawie faktem, obydwoje byli zgodni, co do zakończenia swojego małżeństwa i przez ten cały czas się nie widzieli ani razu.

W dniu, w którym mieli podpisać papiery rozwodowe Lisa zachorowała, infekcja żołądkowa zmusiła ją do pozostania w łóżku, kiedy Michaela o tym poinformowano poprosił, aby to odłożyć do momentu, kiedy Lisa poczuje się lepiej.

Lepiej było według Lisy całkowicie niedorzeczne, kiedy jej adwokat przekazał jej decyzję Michaela; jak miała się czuć lepiej? Ogarniała ją depresja, traciła na wadze, nie potrafiła w ogóle zasnąć ostatniej nocy.
Jej asystentka i zarazem przyjaciółka Meryann nalegała, aby coś zaczęła robić, aby wyjść z tego stanu, w jakim się znalazła, ale ona po prostu nie potrafiła, nie miała siły, znowu została sama, przegrała...cdn

czwartek, 29 kwietnia 2010

Całkiem inna historia cz.2.5

Łzy samowolnie zaczęły spływać po jej policzkach kapiąc na splecione dłonie, Lisa nie lubiła płakać w obecności Michaela, zawsze udawało mu się ją rozczulić do tego stopnia, że nie mogła już bardziej kontrolować swoich emocji. Jego uśmiech ją rozbrajał, jego spojrzenie-była zgubiona bez niego.

Wściekłość i gniew, którą kumulowała przez te wszystkie tygodnie były tylko zasłoną dymną tego, co naprawdę czuła-była przerażona myślą, że mogłaby go stracić.
Michael wiedział, że odpuściła zbliżył się do niej powoli, z wielka czułością ujął jej zapłakaną twarz w swoje dłonie. Kiedy ich usta złączyły się pełnym słodyczy pocałunku dla Lisy było to takie doświadczenie jak powrót do domu po długiej i wyczerpującej podróży westchnęła głęboko nie mogąc się nadziwić jak taki zwykły pocałunek może sprawić tak wiele.

Było to tak jakby przez ten cały czas, kiedy byli oddzielnie nie mogła normalnie oddychać i nagle powiew świeżego powietrza zapierał jej dech, całą jej duszę i ciało zalała ta cudna rześkość.
Michael bawił się jej ustami doprowadzając ją do szaleństwa, pieszcząc delikatnie jej policzki i uszy.

Lisa nie pojmowała nadal jak taki zwyczajny gest może wysyłać taką silną dawkę energii doprowadzając ją do takiego uniesienia, że namiętność wzięła górę nad jej złością.Zapomniała gdzie się znajduje siadała na kolanach swojego męża, potrzebowała poczuć ciepło jego ciała chociażby przez ubranie, kurtka, która rozpięła upadła na podłogę i ku jej zdziwieniu Michael się nie bronił, generalnie bardzo dbał żeby ich intymne chwile były w odpowiednim miejscu, gdzie nikt nie mógł ich zobaczyć ani im przeszkadzać i dokładnie w takim momencie teraz leżeli w limuzynie mijając powoli ulice miasta –nie było to odpowiednie miejsce na takie rzeczy.

Być może sprawił to czas, przez który się nie widzieli, być może gorąca dyskusja sprawiła, że namiętność wybuchła w nich z taką siłą. Lisa nie chciała o tym myśleć, analizować sytuacji; jednego, czego była świadoma to żar namiętności, jaki czuła na ciele Michaela.

Jego język w jej ustach, jego ręce przemieszczały się po jej ciele. Na moment Michael oderwał swoje usta od jej wziął słuchawkę za pomocą, której komunikował się z szoferem i poprosił go, aby zrobił kilka rundek po mieście zanim wrócą do domu i niech go zawiadomi, kiedy będą na miejscu. Lisie wydawało się to bardzo zabawne, cała ta sytuacja była śmieszna –jej mąż nigdy podczas ponad rocznego małżeństwa nie poprosił nigdy o coś takiego. Odłożył słuchawkę i skupił ponownie całą swoją uwagę tylko na niej i tak jak zwinna pantera objął ją i z wielką delikatnością położył na czarnym siedzeniu limuzyny.

Lisa z czułością powoli dotykała jego policzków, jego ust, podbródka jakby każdy swój gest miłości chciała wytatuować na jego bladej skórze, uchyliła bardziej uda, aby jego ciało mogło połączyć się z jej w jedność.

-Kocham Cię –były to jedyne słowa, jakie mogła wypowiedzieć
-Ja kocham Cię bardziej odpowiedział Michael zanim na nowo zatracił się w pełnym namiętności ciele swojej żony.

Był to pierwszy raz, kiedy Michael po raz pierwszy wypowiedział te charakterystyczne słowa odpowiadając na każdy gest miłości w stosunku do niej i do dzieci.
Także było to pierwszy raz, kiedy kochali się w miejscu, które nie było pokojem, po raz pierwszy Michael przestał się kontrolować, pierwszy raz Lisa uświadomiła sobie, z jaką desperacją potrzebuje uratować swoje małżeństwo i z miłości do Michaela była zdolna do wszystkiego.cdn...

piątek, 26 marca 2010

Całkiem inna historia cz.2.4


- Czy słyszysz, co właśnie powiedziałaś Lisa Marie!-jego głos był tak cichy, że pomimo tego będąc tak blisko niego ledwie go mogła usłyszeć, oskarżasz o mnie o rzeczy kierując się złością, oskarżasz mnie o coś, co wiesz doskonale nie jest prawdą.

- Jesteś zdolny do tego, aby mieć dziecko z inną kobietą? zapytała Lisa spoglądając ze strachem w jego oczy.

-Tak, jeśli ty mi ich nie chcesz dać! odpowiedział z obojętnością Michael

-Wiesz dobrze, że nie chodzi o to, że nie chęcę ci dać dziecka Michael –tłumaczyła mu Lisa, proszę cie tylko abyśmy jeszcze trochę poczekali, musimy uporządkować tyle rzeczy, chcę żebyś się wyleczył abyś nie cierpiał na bezsenność, żeby te wszystkie sprawy z molestowaniem się skończyły

-I jeśli żadna z tych rzeczy się nie wydarzy? odpowiedział Michael wbijając swój wzrok w nią; jeśli sprawy sądowe będą się ciągły przez następne 10 lat i jeśli moja bezsenność jest przewlekła i nie ma na nią lekarstwa?

-Nie mów tak, -zaprzeczyła Lisa myśląc, że tak może się stać. Powinniśmy walczyć, aby uporządkować wszystkie sprawy, musimy spróbować uratować nasze małżeństwo Michael. Nie wyszłam za ciebie, aby po roku się rozwieść chcę, aby to trwało całe życie i nie znoszę jak mnie naciskasz jak to zrobiłeś, strasząc mnie tą sztuczką o posiadaniu dziecka z inną kobietą, ranisz mnie tym nawet nie zdając sobie sprawy jak bardzo….-Jej głos powoli się urywał w połowie tego, co mu miała do powiedzenia, czuła się taka wypalona w środku, taka samotna i najgorsze w tym wszystkim było to, że była w nim zakochana jak nigdy dotąd, myśl, że mógłby mieć dziecko z inną zabijała ją od środka.

Próbowała się uspokoić , włożyła w to cały wysiłek ale za dużo rzeczy działo się na raz, jej wola słabła widziała mężczyznę za którego wyszła siedzącego naprzeciw i wciąż nie mogła go odnaleźć, traciła go i nie wiedziała jak go odzyskać .

Odsłoniła zasłonę w oknie samochodu, aby spojrzeć na ulice przemykające w trakcie jazdy i zobaczyć czy w ten sposób bicie jej serca znów będzie rytmiczne i spokojne wydawało się jej, że słyszy jak krew w żyłach przepływa z taką szybkością sprawiając uczucie mdłości w żołądku; była słaba, ręce jej drżały, próbowała się uspokoić nie zdając sobie sprawy, że jedna z łez wymknęła się z oka i spłynęła po policzku. Poczuła ciepło palców Michaela i się poderwała z miejsca.

-Nie chcę abyś płakała Lisa –poprosił ją z a najczulszym wyrazem twarzy Michael; mamy problemy, każda para je ma.

-Ale to nie powód abyś mi groził tak jak to zrobiłeś, ani to, że zostawiłeś mnie na miesiąc bez słowa-wyrzuciła z urazem w głosie Lisa.

-Po prostu nie wiem, co robić, boli mnie, że odmawiasz mi szczęścia, jakim byłoby posiadanie dziecka z tobą –wyznał Michael chwytając jej rękę.

-Nie odmawiam Ci tego! nalegała Lisa-tylko proszę o więcej czasu; aby rozwiązały się wszystkie problemy, które mamy. Proszę Cię tylko daj mi czas, nie byłoby sprawiedliwe sprowadzić na świat dziecko w tych okolicznościach.

-Jesteś moim życiem!odpowiedział Michael, przepraszam, że cię tak skrzywdziłem wyjeżdżając na tak długo, tak bardzo za tobą tęskniłem –wyznał cdn...

piątek, 5 marca 2010

Całkiem inna historia cz.2.3

Kolejka ruszyła tylko z jednym pasażerem; Lisa z przyzwyczajenia wsiadała z dziećmi do kolejki, ale zazwyczaj to Michael jeździł z nimi, kiedy jednak był w trasie, pracował lub nagrywał w studio ona sama jeździła kolejką z dziećmi.
Tak mnóstwo dziecięcych rozrywek było na ranchu, mało razy zabierała z stąd dzieci, Danielle i Benjamin spędzali zazwyczaj koniec tygodnia z Dannym lub on przyjeżdżał, aby spędzać z nimi czas. Wraz z ich dorastaniem Michael zajął się tym, aby miały własne rozrywki odpowiednie do swojego wieku, towarzyszyli im zawsze ochroniarze dla bezpieczeństwa.

Stara kolejka mijała kolejne stacje i w miarę jak sunęła szynami dalej Lisa przypominała sobie wszystko, co tu przeżyła; chwile napięć podczas pierwszych lat swojego małżeństwa. Michael spędzał wiele czasu poza domem ona jeździła i wracała do swojego starego domu lub zostawała w apartamencie w Nowym Yorku.
W myślach wróciła do tamtej strasznej kłótni, która miała miejsce po zakończeniu wręczania nagród Grammy w 1995 roku; Lisa nie widziała Michaela przez miesiąc z powodu kłótni, jaką mieli w domu z powodu odmowy przez nią posiadania dzieci tak szybko, chciała poczekać była wystraszona z powodu uzależnienia Michaela o środków przeciwbólowych, trybu życia, jaki prowadził jeżdżąc z jednego miejsca na drugie nigdzie nie zatrzymywał się na stałe, zawsze pracując, sprawy sądowe szły bardzo opieszale-prawnicy nie dawali większych szans na szybkie ich zakończenie.

Czuła, że nie był to odpowiedni moment, aby zajść w ciążę, ale Michael nalegał, aby mieli dziecko, doszło do tego, że jej powiedział,że jeśli ona nie da mu go poszuka innej kobiety, która to zrobi. Dla Lisy to już był szczyt bezczelności, była pod taką presją, że wszystkie jej emocje kotłowały się w środku.
Przeciwstawiła się mu mówiąc rzeczy, które jak myślała nigdy nie powie nikomu;
Michael tylko się odwrócił i bez wypowiedzenia jakiegokolwiek słowa wyszedł drzwiami zostawiając ją samą z tą eksplozją uczuć w środku.

-Miesiąc, - wyrzuciła z siebie Lisa, kiedy nareszcie byli sami w limuzynie, która ich wiozła do domu, - miesiąc nie wiedząc nic o tobie, jedynie za pomocą telewizji i gazet, ani jednego telefonu, wiadomości, niczego! Jak myślisz jak mogę się czuć?

-Pracowałem i potrzebowałem czasu, aby pomyśleć- usprawiedliwiał się Michael

-I sądzisz, że to jest wystarczający powód abyś opuszczał dom na tak długo?-
wypomniała mu Lisa; jej oczy napływały krwią z wściekłości, z całych sił powstrzymywała się, aby go nie uderzyć w twarz

-Za każdym razem, kiedy będziemy mieć problemy będziesz tak odchodził? Uciekając!

-Ja nie uciekałem Lisa-ostro zaprzeczył Michael- chciałem, aby sprawy między nami się uspokoiły, mamy bardzo poważny problem i nie zdajesz sobie z tego sprawy.
-Że ja nie zdaję sobie z tego sprawy?- wybuchła Lisa nie mogąc uwierzyć, co właśnie usłyszała- zagroziłeś mi posiadaniem dziecka z inną kobietą, co to ma być za rodzaj małżeństwa na Boga!

-Chcę mieć dziecko! Powtarzał tyle razy Michael w odpowiedzi na wyrzuty Lisy

-Ach jasne!- odpowiedziała ironicznie Lisa. Król chce dziecka a jego żona jako jego niewolnica musi wykonać to bez słowa sprzeciwu, myślisz, że jestem inkubatorem? Może ożeniłeś się ze mną tylko, dlatego, aby mieć dzieci?

Michael rzucił wściekłe spojrzenie na nią nie dotykając jej, ale Lisa widząc taką furię w jego oczach wystraszyła się go.cdn...

niedziela, 14 lutego 2010

Całkiem inna historia cz.2.2

Lisa wykonała to, o co ją poprosił mąż. Kiedy była w jego zasięgu we władczym geście podniósł ręce i obejmując ją w pasie podniósł do góry także w mgnieniu oka znalazła się na przeciw niego.
Delikatnie położył ją na biurku i opierając swoją głowę na jej brzuchu przytulił ją.

-Wiesz, że jesteś moim światłem- powiedział

-Już mi to mówiłeś wiele razy, ale lubię tego słuchać kiwnęła głową Lisa zanurzając dłonie w jego włosach.

-Kocham Cię –odpowiedział podnosząc wzrok, aby spojrzeć jej prosto w oczy

-Ja Cię kocham bardziej dodała Lisa

-To ja zawsze to mówię-narzekał Michael

-Tym razem wypadło na mnie, aby to powiedzieć tobie, delikatnie ujęła w dłonie jego twarz, aby go pocałować.

Lisa dotarła wolnym krokiem do przystanku kolejki, wiatr bił ją po twarzy swym podmuchem a spadające liście wplątywały się w jej rozpuszczone włosy; jak bardzo tęskniła za Michaelem!

-Pani Liso kolejka jest włączona –zawiadomił ją Will, który czekał na nią przy stacji

-Dziękuję Will –odpowiedziała Lisa

-Gdzie mam Panią zawieść? –zapytał

-Jedźmy powiem ci gdzie masz się zatrzymać –rozkazała Lisa uprzejmie, potrzebowała pomyśleć, uporządkować myśli i przede wszystkim znaleźć siły na zarządzanie majątkiem swoich dzieci i stawić czoła temu, co najmniej się jej podobało-prasie.

Od chwili śmierci Michaela jedynym, czym się zajmowała prasa i media były spekulacje odnośnie przyczyny jego śmierci oraz wyciąganie ponurych szczegółów z jego życia. Prawdą było, że jej mąż prowadził ekscentryczny tryb życia i że na początku małżeństwa toczyła niekończące się batalie nie tylko przeciwko duchom przeszłości, jakie otaczały jej męża, ale także szeregami okoliczności, które prawie rozbiły jej małżeństwo.

Po narodzinach Prince'a Michael zaczął uświadamiać sobie, jaką krzywdę sobie sam wyrządza; nie było łatwo przyznać się, że ma poważny problem z nadużywanie lekarstw,i te wszystkie problemy prawne z powodu oskarżeń o molestowanie nieletnich było dla niego jak piekło na ziemi.Prasa i media oskarżały go i atakowały. Prześladowanie prasy powodowane złośliwymi komentarzami na jego temat sprawiły, że Michael tracił ochotę do robienia czegokolwiek.

Lisa Marie przeciwstawiała się licznym osobom, z jego najbliższego otoczenia, którzy wyrządzali mu wiele krzywd, aby mieć nad nim kontrolę dawkowali mu lekarstwa zagrażające jego zdrowiu. Michael cierpiał na bezsenność, jego desperacja, aby móc normalnie spać wprawiała go w zły humor i wiele razy kłócił się z Lisą o rzeczy, które wydawały się głupie i bez znaczenia.cdn...

niedziela, 7 lutego 2010

Całkiem inna historia cz.2.1


Lisa Marie Presley Jackson weszła do lobbie prawie już pustego domu, jedna z kobiet z obsługi zbliżyła się do niej i zapytała:

-Pani Liso teraz, kiedy dzieci odjechały nie będę podawać do stołu?

-Nie Coral –zaprzeczyła Lisa rozglądając się dookoła-powiedz Willowi niech włączy kolejkę idę na przystanek, chcę się przejść.

-Dobrze proszę Pani-odpowiedziała Coral, -kobieta w średnim wieku, która pracowała dla nich od 4 lat, została zatrudniona, kiedy bliźniaczki były jeszcze maleńkie.

Wszyscy pracownicy zatrudnieni na ranchu i każdy z osobna zachowa swoje stanowiska, teraz, kiedy Neverland ma być przekształcony w park rozrywki potrzebny będzie personel; Lisa odbyła spotkanie z wszystkimi pracownikami, na którym ich poinformowała o planach i dała im wybór uczestniczenia w różnego rodzaju szkoleniach potrzebnych do przystosowania się; jeśli plany, jakie miała odnośnie rancza pójdą po jej myśli Neverland stanie się atrakcją turystyczną tak jak dom jej ojca Graceland.
Zakrywało to na ironię losu, że jej przeznaczeniem było przeistoczyć dwa najbardziej kochane miejsca, które były jej domami w atrakcje turystyczne; jednakże zaakceptowała to, że rancho w stosunku do niej i do dzieci spełniło zadanie, niech teraz zacznie spełniać swoją misję w stosunku do wszystkich dzieci na świecie. W żadnym razie nie myślała o tym, jakie korzyści finansowe mogła otrzymać ona i jej dzieci po przekształceniu tego rancza w park atrakcji. Na szczęście sytuacja ekonomiczna Jacksonów była bardzo dobra, więcej ona sama powiększała odziedziczoną po ojcu fortunę dzięki prawom autorskim do wszystkich jego nagrań, swojej własnej pracy oraz temu, że Michael kazała sporządzić testament, gdy tylko narodziły się bliźniaczki, ponieważ wiedzieli, że Lisa nie będzie mogła mieć więcej dzieci i zostawiając większość swoich dóbr dzieciom i swojej mamie. Lisa nalegała, aby Michael nie zapisywał jej nic w testamencie, o co Michael był bardzo zły. Chciała aby zrozumiał ,że nie było jej to potrzebne i że jedynymi spadkobiercami powinni zostać jego matka i dzieci, ona posiadała swój własny spadek i bardzo dużo pieniędzy z praw autorskich swojego ojca, z części swoje pracy ,z licznych nieruchomości, posiadanej biżuterii, samochodów ,udziałów w firmach które jej Michael podarował podczas małżeństwa.
Jedyne, o co go poprosiła, aby wszystkie przedmioty i meble zostawił swoim dzieciom.
Wspominała ten moment Lisa podczas spaceru wzdłuż ścieżki ogrodowej biegnącej w kierunku stacji kolejki; tamtej nocy, kiedy sprzeczali się o testament Lisie wydawało się to bardzo dziwne tym bardziej, że bliźniaczki skończyły wtedy zaledwie 3 miesiące. Ale Michael wbił sobie do głowy sprawę testamentu i lepiej było nie sprzeciwiać się jego zamierzeniom, myślała wtedy Lisa, że zamiast spierać się o słuszność tego pomysłu lepiej będzie pomóc mu w napisaniu jego woli i oddanie sporządzonego dokumentu w ręce prawników niech oni się szczegółowo zajmą tą sprawą.

-Lisa zostawię dzieciom 70% całego mojego majątku i podzielę je na równe części, ale będą z niego mogły dopiero korzystać, gdy będą pełnoletnie w przypadku gdyby mnie zabrakło.

-Bardzo dobrze kochanie a resztę zostaw swojej mamie!-dodała Lisa

-Jesteś pewna, że nie chcesz abym cię uwzględnił w testamencie?-ponownie zapytał Michael

-Już ci to tłumaczyłam kochanie; - powtórzyła Lisa po raz setny-to, co chciałam dostać od ciebie już mam, nie potrzebuję więcej niż to, co mi dajesz każdego dnia i nocy.

Michael uśmiechnął się figlarnie na zjadliwy komentarz swojej żony, pomimo tylu już lat, od kiedy byli małżeństwem i posiadając 5 własnych dzieci nadal dzięki insynuacjom umiała wywołać na jego twarzy rumieniec wstydu i to Lisa uwielbiała.

-Podejdź tutaj –odpowiedział władczym tonem Michael ściągając okulary i zostawiając pióro na stole oraz odchylając trochę krzesło do tyłu.
cdn..

czwartek, 28 stycznia 2010

Całkiem inna historia cz.1.4


Dzieci były przyzwyczajone, że Lisa wychodziła z domu z powodu swoich obowiązków i czasami jeździła z Michaelem towarzysząc mu w jego trasach koncertowych, aby spędzić wspólnie czas bez dzieci i licznych odpowiedzialności, jakie się ma posiadając tak dużą rodzinę.
Począwszy od Danielle, która dużo czasu spędzała w Londynie, Benjamina a kończąc na bliźniaczkach trzeba było mieć podzielną uwagę na wszystkich przez 24 godziny na dobę.
Od czasu śmierci Michaela dzieci były przybite nie chciały rozstawać się z Lisą ani na chwilę to było normalne jak powiedział psycholog rodzinny, do którego zwróciła się Lisa o radę po śmierci Michaela; chciała pomóc swoim dzieciom przejść ten najcięższy okres.

-Dlaczego ty musisz tutaj zostać mamo –zapytała Mariene

-Ponieważ wciąż jest wiele do zrobienia na ranchu, trzeba zabrać jeszcze wiele rzeczy i przewieźć je do naszego nowego domu skarbie odpowiedziała Lisa podnosząc wzrok na córkę.

-Obiecujesz, że przyjedziesz na śniadanie? – zapytał z pośpiechem Blanket

-Obiecuję mój mały skoczku! –powiedziała Lisa dając mu czułego buziaka w policzek

-Dobrze dzieci czas jechać, bagaże są już w samochodzie powiedziała Rebbie, aby przerwać ten smutny dla wszystkich moment, w którym dzieci musiały się pożegnać się z tym miejscem, a który było ich domem stworzonym dla nich przez kochających ich rodziców.

Każde z osobna pożegnało się z Lisą; zatrzymała się na moment przed domem gdzie stały samochody, które zawiozą dzieci do Encino. Czuła jak jej serce rozrywa się na drobne części widząc jak Danielle, Benjamin, Prince i Paris patrzą za siebie i widząc spływające łzy po policzkach u każdego z nich. Ta olbrzymia posiadłość tak dużo dla nich znaczyła, Michael dał im tyle miłości, ten olbrzymi dom na zawsze zachowa tyle wspomnień, tyle uśmiechów i radości tak liczne doświadczenia, których był świadkiem; jej mąż stał się także ojcem dla jej dwójki starszych dzieci, które zaadoptował i kochał jak własne.
Paris zanim wyruszyli wysiadała z samochodu i biegnąc bez tchu wpadła w ramiona Lisy wtulając się mocno, znała ją tak dobrze, iż widziała doskonale, że przechodziła piekło i robiła, co mogła, aby zachować pozory spokoju. Lisa przytulała ją w swoich ramionach tak mocno jak tylko mogła.

-Wszystko będzie dobrze córeczko! Pocieszała ją Lisa

-Wiem, mamo-zgodziła się z tym Paris, tatuś nigdy nas nie opuści, on teraz dba o nas z nieba chciałam zostać tylko w twoich ramionach, aby ci dodać sił
-Dziękuję Paris –tyle tylko udało się Lisie wydobyć ze ściśniętego gardła, prawie nie mogła oddychać

-Kocham Cię mamusiu!

-I ja Ciebie, jesteś moją księżniczką! Tak do niej mówił Michael
Skoro tylko dziewczynka wróciła do swoich braci i wujków, wszyscy odjechali zaczynając podróż w kierunku swojego nowego życia, które na nich czekało. Lisa wciąż miała wiele do rzeczy do zrobienia, wspomnienia, które chciała zachować i wielką miłość, z którą była zmuszona się pożegnać przynajmniej na jakiś czas.

cdn…

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Całkiem inna historia cz.1.3

W dalszej części basenu Janet rozmawiała z Danielle i Paris, starsza jej córka w rzeczywistości nie była siostrzenicą Janet, ale osiągnęły tak cudowną nić porozumienia jakby były spokrewnione i łączyły je więzy krwi. Paris uczepiła się ręki starszej siostry wsłuchiwując się w ich rozmowę. Janet dostrzegła obecność szwagierki pozdrawiając ją wykonała gest ręką. Lisa odwzajeniła gest, w tym samym momencie Tito i Rebbie nadchodzili z Princem Michaelem, dostrzegła także wraz z nimi Benjamina z Blanketem.

Jermaine wydobył z siebie okrzyk, aby wszyscy się pospieszyli, Lisa wzięła w ramiona Liz jedną z bliźniaczek odgarniając opadające ciemne kosmyki włosów z jej czoła zawsze traktowała wszystkie swoje dzieci z ogromną miłością, szczególnie teraz, kiedy zostały bez swojego ukochanego ojca musiała im dawać podwójną dawkę miłości, chociaż była świadoma tego, że nic nie zrekompensuje im lat, które spędzą bez jego obecności.

-Wszyscy pojedziecie z wujostwem do domu babci, ja zostanę tutaj dopóki wszystkiego nie uporządkuję oświadczyła Lisa całej siódemce.

-Mamo chciałbym zostać z Tobą oświadczył Benjamin, którego bardzo poruszyło tak szybkie i niespodziewane odejście tego, który stał się jego najlepszym przyjacielem i powiernikiem i który był tak drogi jego matce.

-Nie Ben odpowiedziała Lisa stanowczym głosem nie zgadzając się na jego propozycję; nadeszła pora, aby dzieci zrozumiały, że teraz ona podejmuje decyzje dotyczące całej rodziny. Chcę abyś pojechał razem z wujostwem i rodzeństwem, zaopiekuj się bliźniaczkami i Blanketem. Nie martw się ze mną wszystko w porządku prawie wszytko jest tutaj już zrobione. Nie był zbytnio przekonany tymi słowami, ale widział doskonale, kiedy mama mówiła nie nie było sposobu, aby zmieniła zdanie.

-Chcesz ,żebym to ja została zapytała Janet martwiąca się o swoją przyjaciółkę i zarazem szwagierkę.

-Nie Janet odpowiedziała Lisa zwróciwszy na nią swój wzrok, pomóż Katherine I Rebbie z tymi małymi diablątkami .
-Wy dziewczyny zwróciła się do Danielle i Paris –która pomimo swoich 11 lat była bardzo poważną i mądrą dziewczynką pomagała mamie w czym tylko mogła i była bardzo odpowiedzialna pomimo tej tragedii co wypełniało dumą jej matczyne serce , była fizycznie do niej tak podobna ale odziedziczyła po ojcu jego usta z charakteru bezwątpliwie była podobna do Lisy pomóżcie swojej babci i cioci ok.?
Niech Blanket przed jedzeniem porządnie umyje ręce a przed pójściem spać wyszoruje zęby.

-Prince nie chcę kłótni tej nocy, pamiętaj ,że babcia jest bardzo smutna i musimy o nią dbać.

-Dobrze mamo odpowiedział 12 letni chłopak;Prince Michael był bardzo do niej podobny z wyglądu ale bez wątpienia odziedziczył po ojcu talent do tańca i jego charakter był nieśmiały i figlarny tak jak Michael.

Coś w jego spojrzeniu sprawiało, że Lisa sobie przypomniała swojego męża wtedy, gdy go pierwszy raz zobaczyła, kiedy śpiewał razem ze swoimi braćmi. Ze wszystkich jej synów Prince był najbardziej związany z Michaelem i Lisa szczególnie jemu poświęcała więcej uwagi; kiedy zobaczył swojego ojca bez żadnych oznak życia, podbiegł do Lisy wtulając się mocno w jej ramiona i ze szlochem powtarzał w kółko, dlaczego jego tata tak szybko musiał odejść.

-Mój malutki skoczku pochyliła się Lisa, aby porozmawiać z najmłodszym synem twarzą w twarz; Blanket był najbardziej podobny do swojego ojca, wydawał się jego własną kopią z czasów dziecięcych tylko o białym kolorze skóry. Był najbardziej niespokojny, pomysłowy miał swoje własne przekonania bardzo zresztą wyjątkowe. Michael powtarzał Lisie, że ich najmłodszy syn nie raz przyprawi ich o zawrót głowy jak tylko dorośnie –był buntownikiem z natury, dlatego mówili mu pieszczotliwie „mały skoczek”.
Noc po śmierci Michaela dziecko ze łzami w oczach poprosiło Lisę, żeby ona teraz tak do niego mówiła skora brakło taty, który się tak do niego tak zwracał. To statecznie rozerwało jej serce na tysiąc kawałków –Chcę abyś był grzeczny i dobrze się zachowywał, ja muszę tu jeszcze zostać, ale jutro rano przyjadę do domu babci, obiecaj mi, że będziesz się słuchał cioci Janet i nie będziesz mówił swojemu rodzeństwu, co ma robić.

-Kto mi będzie czytał moje bajki? Odpowiedział

-Ja Ci poczytam tej nocy –obiecał jego wujek Tito.Tito był dobrym człowiekiem, wspaniałym bratem, ale trochę miał trudności w okazywaniu uczuć.

-Widzisz wujek zostanie z Tobą, aby ci poczytać bajki zachęcająco odpowiedziała Lisa. cdn...

niedziela, 17 stycznia 2010

Całkiem inna historia cz.1.2

Kiedy się pobrali nikt w to nie mógł uwierzyć, Lisa nie była tym zaskoczona, ponieważ byli parą już od roku a zanim się pobrali dobrze się maskowali, aby nie być zauważonymi przez wścibskich dziennikarzy. Tym bardziej, że Lisa cały czas jeszcze legalnie była żoną Dannego, z którym ma dwójkę starszych dzieci Danielle 20 lat, Benjamina 17 lat. Teraz jej pierwszy mąż jest przyjacielem całej rodziny. Miłość nie kazała czekać na siebie zbyt długo, ale Michael nie chciał przysparzać Lisie dodatkowych problemów, wiedzieli, że gdy tylko prasa się dowie o ich związku nie będą mogli się cieszyć tą namiastką intymności życia prywatnego, jaką mieli teraz. To był luksus i chcieli się cieszyć tym szczęściem tylko we dwoje. Znała Michaela od dziecka, jej ojciec Elvis zabierał ją, aby mogła zobaczyć jego koncerty, kiedy wraz z braćmi tworzyli The Jackson’s 5.Michael był straszy od niej o 10 lat i czuła do niego taką pełną podziwu dziecięcą fascynację do młodzieńca, którym wtedy był -wspomina Lisa. Jego głębokie spojrzenie wypełniała jakaś specjalna energia i przez to spojrzenia zawsze nalegała i zarazem prosiła ojca, aby zabierał ją ze sobą na ich koncerty, aby mogła go znowu spotkać. Po koncertach przychodziła za kulisy do chłopaków i rozmawiała z Michaelem najmłodszym z piątki braci, który zawsze miał dla niej czas. Któregoś razu podarował jej białą róże- dla Lisy ten gest był jak sen, objął ją i dał całusa w policzek mówiąc” Jesteś śliczną małą księżniczką” potem dodał, „ Kiedy dorośniesz ożenię się z Tobą”. Nadal ma tamtą różę. Kobieta podeszła w stronę drzwi, które wychodziły na basen była elegancko ubrana w czarną długą spódnicę do kostek i białą marynarkę, buty od Dolce Gabbana doskonale współgrały z pozostałymi akcesoriami stroju. Lisa była zachwycająco piękną kobietą pomimo 41 lat oraz przebytych 6 ciąż nadal zachowała świetną cerą i figurę, którą wciąż zachwyca się jej 20 letnia córka. Kiedy 5 lat temu była w ciąży z bliźniaczkami zbyt szybko przybierała na wadze gdyż miała zbyt podwyższony poziom cukru we krwi jednakże jej mąż, który dbał o nią aż do przesady zatrudnił dietetyka, który specjalizował się w opiece nad kobietami w ciąży i zalecił jej dietę. Każdego dnia cała rodzina wyciągała ją prawie siłą na przechadzki, które były formą ćwiczeń bez zbytniego wysiłku, nie chciała, aby tym dwóm nienarodzonym jeszcze skarbom jak je pieszczotliwie nazywała stało się coś złego. Dzięki ich opiece bliźniaczki urodziły się zdrowe, chociaż trzeba było Lisie wykonać cesarskie cięcie, aby nie narażać ich życia. Później ona poświeciła się całkowicie opiece maluchom dopiero, co narodzonym a dumny ojciec roztoczył czułą opiekę nad nią samą. Ćwiczył razem z nią, przynosił jej zbilansowane pokarmy i w przeciągu 4 miesięcy Lisa odzyskała swoją szczupłą i ponętną figurę.

-Witaj Jermaine! -Pozdrowiła jednego ze swoich szwagrów, który trzymał w ramionach 5 letnią Mariene jedną z bliźniaczek, podczas gdy jej siostra Liz biegła za Buggie, który był szczeniakiem rasy San Bernardo a którego im obydwu podarował ich ojciec 6 miesięcy temu.

-Lisa, jak się czujesz pozdrowił ją ciepłym uśmiechem szwagier. Wszyscy bracia Michaela ją kochali.

Na początku jej małżeństwa z Michaelem miała problemy z La Toyą, która ma bardzo specyficzny charakter i sposób bycia, ale z upływem lat udało się im osiągnąć porozumienie i żyć w zgodzie dzięki wyrozumiałości każdej z nich, szczególnie teraz w tak ciężkich dla niej i jej dzieci chwilach cała rodzina poświęca się całym sercem, w szczególności dbając o najmniejsze z dzieci, Blanketa 7 lat i bliźniaczki.

-Dobrze Jermaine, dziękuję, że przyjechaliście po dzieci odpowiedziała Lisa z tą samą, co zawsze elegancją; ten cudowny blask w jej spojrzeniu, które zawsze gościł na jej twarzy zgasł, nawet jej dzieci nie były w stanie sprawić, aby choć na chwilę na nowo zagościł mały uśmiech na jej twarzy.
Pomimo wysiłku jak Lisa wkładała, aby twardo stać na nogach Jermaine był pewien, że w każdej chwili może nadejść załamanie.

-Nie ma sprawy –odpowiedział jej szwagier –te śliczne laleczki wskazując na bliźniaczki będą mi towarzyszyć podczas długiego spaceru aż do domu swojej babci Katherine.

-Gdzie jest Blanket i Prince Michael? Zapytała Lisa rozglądając się
się dookoła.

cdn....

poniedziałek, 26 października 2009

Całkiem inna historia -wprowadzenie

Z uwagi na to ,że wczoraj minął 4 miesiąc a zarazem kolejny 25 od śmierci Michela miałam zamieścić list który miał się pojawić wczoraj ale z uwagi na zbytnio ogarniający mnie smutek i przygnębienie zamieszczę go w tym tygodniu. Od dawna chciałam zamieść ten post ale nie znalazłam odpowiedniej chwili. Napisałam list w którym myślę ,że Michael chciałby przekazać Lisie aby nie cierpiała z powodu jego odejścia.Jest to całkowicie szalony pomysł nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.

środa, 21 października 2009

Całkiem inna historia cz.1

Jesień pozwalała opadać liściom z okazałych drzew, które otaczały ten ogromny dom, w powietrzu wyczuwało się ciężar niekończącego smutku, podczas gdy dzieci bawiły się wokół basenu jak to miały w zwyczaju, razem z ich matką możemy je obserwować z wielkiego salonu, który posiada olbrzymie okno,zostało ono tak umieszczone, aby mieć dzieci w zasięgu wzroku podczas zabawy.
Pracownicy tej wielkiej posiadłości pracowali bezustannie, wyjmując mnóstwo przedmiotów i pakując je z bardzo dużą ostrożnością, powoli opróżniając tą cudowną budowlę, która kiedyś był najszczęśliwszym miejscem na ziemi, z biegającymi po całym domu i roześmianymi dziećmi.
-Mamo! Wołała Danielle do swojej matki-Wujostwo już przyjechało.

Danielle była 20 letnią panną z piękną buzią i o figurze modelki. Była bardzo podobna do swojej matki, dopiero niedawno zaczęła karierę modelki w Londynie, wspierana zawsze przez swoją rodzinę, szczególnie przez matkę, którą zawsze podziwiała za wielką siłę charakteru.

Dziewczyna wróciła 3 tygodnie temu z Londynu, aby wspierać swoja matkę oraz całą rodzinę w tak ciężkich chwilach. Nawet dla niej samej po wielokrotnych wyjazdach i powrotach, rancho było tym miejscem, w którym odnalazła ciepło domowego ogniska oraz rodzinę, która pomimo tych wszystkich wydarzeń była normalna.
Bardzo martwiła się o swoją mamę, która od tamtego fatalnego dnia znajdowała się w stanie całkowitego spokoju, ani jednej łzy ani jednego westchnienia. Jedyne, co robiła to organizowała, pracowała, oraz podejmowała decyzje. Nie dawała sobie czasu na swój ból wspierając i pocieszając nie tylko swoje dzieci, ale także dziadków oraz całą rodzinę.
Ostatnią rzeczą, jaką zarządziła było opuszczenie rancza, zrekonstruowanie go i przekształcenie w to, o czym marzył od zawsze jej mąż w cudowny park rozrywki.
Rancho było wspaniałe, świat stworzony, aby spełniać marzenia zarówno dorosłych jak i dzieci, ze swoimi 1.134 hektarami ziemi rozdzielonymi pomiędzy pięknymi ogrodami, parkiem zabaw, lagunami, małym zoo, aquarium, wagonikami kolejowymi a nawet salą kinową. Wszyscy przeżywali tutaj magiczne chwile na tym Ranchu, ale nadszedł czas zamknięcia tego rozdziału w życiu, iść dalej w poszukiwaniu nowego miejsca dla siebie, lecz tym razem musi to zrobić sama.
-Powiedz Twoim wujkom ,że za chwileczkę dołączę do nich-rozkazała Lisa spoglądając na swoich szwagrów przez wielkie okno mieszczące się w salonie i pozdrawiając siostrzeńców.
Michael Joseph Jackson ożenił się z Lisą Marie Presley w maju 1994 roku dwie publiczne osoby, które musiały pokonać nieskończoną ilość przeciwieństw, aby móc stworzyć rodzinę, którą dzisiaj posiadali. Żyć pod lupą prasy i telewizji nie jest łatwo. Michael był artystą od najmłodszych lat, ale nigdy nie przyzwyczaił się do obecności fleszy i wystawiania swojego życia na widok publiczny na dodatek dla niej samej nie było łatwe osiągnięcie równowagi życiowej będąc jednocześnie córką jedynej legendy Rocka w historii, musiała od dziecka walczyć ze sławą, którą odziedziczyła bez prawa sprzeciwu. I jakby tego było mało zakochała się w najbardziej znanym artyście i najbardziej prześladowanym zarazem przez prasę i media lub jak go nazywali ” Król Popu.”

Calkiem inna historia wprowadzenie

Ten projekt jest moim hołdem dla wielkiej miłości, która została skrócona przez zbiegi okoliczności, jakie sprawiło jej życie.Jak sam tytuł mówi jest to całkiem inna historia niż miała miejsce w życiu Lisy i Michaela. Podczas czytania zdacie sobie sprawę, że niektóre daty, imiona, miejsca są prawdziwe. Także możecie napotkać inne zdarzenia, które nie są prawdziwe i nie miały miejsca.
Mam nadzieje, że osoby to czytające będą mi towarzyszyć aż do końca tej opowieści i wpierać mnie w tym projekcie.